Kontakt
Tel. +48 883 766 053
wirtualnemediainfo@gmail.com

Sprawdzone sposoby na ochronę drzewek owocowych przed przymrozkami. Agrowłóknina, dymienie, zraszanie i praktyczne porady.
Przymrozki potrafią zniszczyć efekty wielu miesięcy pracy w ogrodzie w jedną noc. Szczególnie niebezpieczne są wiosenne spadki temperatur, kiedy drzewka owocowe są już w fazie pąków, kwitnienia albo tuż po zawiązaniu owoców. Właśnie wtedy nawet minus jeden czy dwa stopnie mogą oznaczać brak plonów. Dlatego ochrona drzewek przed przymrozkami to nie fanaberia, tylko konieczność, jeśli ktoś chce mieć owoce, a nie tylko ładne drzewka.
Największy problem polega na tym, że drzewka „budzą się” po zimie coraz wcześniej. Ciepłe dni w marcu czy kwietniu uruchamiają wegetację, a potem przychodzi nocny spadek temperatury i robi spustoszenie. Kwiaty, pąki i młode zawiązki owoców są bardzo wrażliwe. Wystarczy krótki przymrozek, aby doszło do przemrożenia tkanek, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać normalnie, ale po kilku dniach czernieją i opadają.
Najbardziej narażone są morele, brzoskwinie, czereśnie i śliwy, ale nawet jabłonie czy grusze przy silniejszych przymrozkach potrafią ucierpieć. Im wcześniejsza faza rozwoju, tym ryzyko jest większe.
Jeśli miałbym wskazać jedno rozwiązanie, które daje najlepszy stosunek ceny do skuteczności, to bez wahania byłaby to agrowłóknina. Biała, przewiewna, lekka, a jednocześnie bardzo skuteczna w ochronie przed chłodem.
Drzewka – szczególnie młode – można owijać bezpośrednio, tworząc coś w rodzaju „kokonu”. Ważne, żeby materiał sięgał do ziemi i był lekko przysypany lub dociśnięty, bo ciepło ucieka właśnie dołem. Agrowłóknina nie tylko chroni przed mrozem, ale też przed wiatrem, który dodatkowo wychładza rośliny.
Plusem jest to, że można ją zdjąć w ciągu dnia i ponownie założyć na noc. To ważne, bo drzewka muszą mieć dostęp do światła i powietrza.
W przypadku młodych drzewek bardzo dobrze sprawdza się kopczykowanie, czyli usypywanie ziemi, kory lub trocin wokół podstawy pnia. Taki kopczyk działa jak izolacja i chroni system korzeniowy przed wychłodzeniem. To szczególnie istotne przy przymrozkach bez śniegu, kiedy mróz wnika głęboko w glebę.
Dodatkowo warto zabezpieczyć sam pień – można użyć słomy, mat jutowych albo specjalnych osłon ogrodniczych. To rozwiązanie nie ochroni kwiatów, ale znacząco zmniejszy ryzyko uszkodzeń całego drzewka.
Dymienie sadu to metoda znana od pokoleń i wbrew pozorom wciąż skuteczna. Chodzi o to, aby w czasie przymrozku wytworzyć warstwę dymu, która ogranicza wypromieniowywanie ciepła z gleby.
W praktyce używa się wilgotnej słomy, liści, trocin albo specjalnych świec dymnych. Ogniska muszą się tlić, a nie palić dużym ogniem. Najlepszy efekt daje dymienie nad ranem, tuż przed wschodem słońca, kiedy temperatura jest najniższa.
To metoda pracochłonna i wymagająca czuwania, ale przy większej liczbie drzew potrafi uratować plony.
Zraszanie drzewek wodą podczas przymrozku może brzmieć nielogicznie, ale fizyka działa tu na korzyść roślin. Woda zamarzając oddaje ciepło, dzięki czemu temperatura tkanek roślinnych utrzymuje się w okolicach zera, a nie spada poniżej.
Warunek jest jeden – zraszanie musi trwać cały czas, aż temperatura wzrośnie powyżej zera. Przerwanie procesu w trakcie przymrozku może przynieść więcej szkód niż pożytku. To rozwiązanie dobre raczej dla sadowników lub osób z automatycznym systemem nawadniania.
Ochrona przed przymrozkami zaczyna się jeszcze zanim posadzisz drzewko. Unikaj zagłębień terenu, gdzie gromadzi się zimne powietrze. Nawet kilka metrów różnicy potrafi zmienić sytuację o kilka stopni.
Warto też zwracać uwagę na odmiany – są takie, które kwitną później i dzięki temu rzadziej padają ofiarą wiosennych przymrozków. To szczególnie ważne przy morelach i brzoskwiniach, które potrafią zakwitnąć bardzo wcześnie.
Najczęstszy błąd to brak reakcji, bo „ma być tylko lekki przymrozek”. Właśnie te lekkie przymrozki są najbardziej zdradliwe. Drugim błędem jest szczelne owijanie drzewek folią bez wentylacji – to może prowadzić do zaparzenia pąków i chorób grzybowych.
Nie warto też polegać wyłącznie na prognozach ogólnokrajowych. Lokalnie temperatura potrafi spaść znacznie bardziej, niż pokazują aplikacje pogodowe.
Przymrozki były, są i będą. Nie da się ich wyeliminować, ale da się ograniczyć straty. Agrowłóknina, kopczykowanie, dymienie czy zraszanie – każda z tych metod ma sens, jeśli jest dobrana do skali ogrodu i rodzaju drzewek. Z mojego doświadczenia wynika jedno: lepiej poświęcić godzinę wieczorem na zabezpieczenie drzewek, niż potem przez cały sezon patrzeć na puste gałęzie i zastanawiać się, „co poszło nie tak”.
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane